Royalty Free Images
Photarium blog directory Blog Directory - photarium

Photoblogs.org - The Photoblogging Resource
View My Profile

katalog blogów - wjo.pl
poniedziałek, 19 lutego 2007
Praca i praca
na razie nie ma weny na wpisy. Musze tylko napomnknac, ze Web 2.0 atakuje na calej linii. Mielismy dzisiaj spotkanie NCZR i podczas prezentacji byla mowa o globalnym tworzeniu dokumentow, o tworzeniu baz danych w sieci, o uczeniu sie online. Nawet interaktywny "whiteboard", wspolpracujacy z komputerem i wyswietlaczem mutlimedialnym byl ciekawy. Pisanie palcem po tablicy w wybranym kolorze i kroju jest nawet zabawne ;)
17:56, macracantorhynchus
Link Komentarze (1) »
środa, 14 lutego 2007
I am speechless

person involved in this, hopefully reading this in near future will know, why I am so shocked...

Teraz po polsku - jak sie czlowiek dowiaduje, ze kolezanka z daleka i dawno nie widziana (ale w stalym kontakcie!) wychodzi za maz za miesiac i to w jeszcze dalszym kraju i do tego zaprasza mnie na impreze...

Mozna czuc sie zaskoczonym.

15:15, macracantorhynchus
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 lutego 2007
Znowu zajecia GEO250

a ja w poszukiwaniu Graala - nie moge dostac srubokreta krzyzowego odpowiednio malego, zeby wyciagnac HDD z laptopa. Tutaj ten sprzet sie nazywa "jeweler's Phillip's screwdriver".

Teraz na zajeciach z GIS-a mam modelowanie matematyczne. Mam sie nauczyc jak uzywac modeli matematycznych do analizy zjawisk jak pojemnosc zbiornikow retencyjnych podczas opadow, przeplywy, erozje, wplyw rodzaju podloza i nachylenie na splyw wody deszczowej itd. Zdecydowalem, ze sie upre i sie naucze - nie ma to jak wstawic sobie takie cos do CV ;) Poza tym postanowilem, ze tak czy inaczej musze sie nauczyc tworzenia i uzywania modeli matematycznych, wiec nawet jezeli wejde do tego tylnymi drzwiami, przez wydzial geografiii - na pewno zaprocentuje w przyszlosci.

Zdjec nie ma i nie bedzie - wyszedlem na spacer wczoraj rano - po dwoch dniach katastrofalnych dla Wielkiej Brytanii sniezyc (pare cm sniegu i kraj sparalizowany - PARODIA!) niedziela rano byla jak pierwszy dzien wiosny. Tak cieplo, ze musialem rozpiac kurtke i polara. Pare zdjec tylko zrobilem, ale nie postaralem sie, wiec nadal nic.

Kontynuuje czytanie.

Out

16:35, macracantorhynchus
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 lutego 2007
Jest nadzieja wokol nas...
na odzyskanie danych. Na razie pisze z pozyczonego komputera z domu (nareszcie siec w domu!) ale w poniedzialek mam wyslac dysk do firmy odzyskujacej dane. Malcolm powiedzial, ze jezeli koszt nie bedzie duzy, to dostane zwrot pieniedzy!

Prosze wszytkich o trzymanie kciukow!

Moglbym teraz zrobic jak kiedys znalazlem w jakiejs klasyfikacji blogow - jak zwiekszyc czytalnosc i komentowalnosc - zagrozic, ze koncze, ze zamykam, ze jak nie odzyskam zdjec, to nie bede mial juz powodu, zeby tu byc...
22:05, macracantorhynchus
Link Komentarze (1) »
środa, 07 lutego 2007
Dysk padl

a madrzy technicy przeinstalowali mi system z darmowym formatem dysku. Musze jakos odzyskac te dane...

ide sie upic z rozpaczy.

16:57, macracantorhynchus
Link Dodaj komentarz »
Bylem w koncu na tej konferencji w Antalyi

Stad tez ten smieszno - pijany wpis sprzed 2 tygodni... Jak w Finlandii - zorganizowana przez uczelnie bioraca udzial w programie EDEN. Podawalem juz linka wczesniej - podlinkuje jutro, ewentualnie dzis wieczorem. Duzo sie wydarzylo od ostatnich wpisow. Konferencja byla swietna. Pare osob poznanych w Finlandii sie pojawilo, wiec atmosfera od poczatku byla studencka. Mam jeszcze pare notatek do tej podrozy. Odzyskam tylko notes i zaraz zaczne dopisywac.
Podroz ciekawa. Lubie latac liniami rejsowymi - czlowiek szybko sie przyzwyczaja, ze za kanapke w samolocie trzeba zaplacic, wiec kiedy podaja darmowy cieply posilek to od razu robi sie milej ;)

Znalazlem nawet swoje notatki z tego co chcialem zawrzec w blogu.

Nie jest to warte teraz przepisywania, moze tylko kilka przemysliwan z poczatku roku. Kiedy czlowiek nie ma czasu to nie pisze - pare razy zajrzalem na swoja strone, czy ktos odwiedzil, zostawil jakas informacje, odwiedzilem pare znajomych stron i powrot do pracy. W Turcji mialem prezentacje ze swojego projektu. Jak juz pisalem (chyba - problemy z czytaniem wlasnego bloga) spotkanie organizowane przez cialo finansujace. Pierwsze dwa dni mialy byc dla doktorantow tylko oraz dla szefow podgrup. W listopadzie, kiedy organizowalem caly wyjazd musialem ze wzgledow finansowych zdecydowac sie na podroznicze rozwiazanie. Cena przelotu z Polski do Antalyi byla 4 krotnie wyzsza niz cena z Wielkiej Brytanii. Uwzgledniajac nawet przelot z Polski do Liverpoolu - czyste zdzierstwo!

Mialem znaczny udzial w styczniowej produkcji dwutlenku wegla - latanie i masa jezdzenia samochodem. Samolot Turkish Airlines byl opozniony o 2 h. Lot byl z Manchesteru do Stambulu - oczywiscie obsluga kawiarni w hali odlotow byla z Polski ;). W Stambule mialem przesiadke na lot krajowy do Antalyi. Nic absolunie nie umiem po turecku wiec liczylem na lokalna znajomosc angielskiego. Stresujace doznanie - lecialem z bagazem wiec ciekawy bylem, czy przy zmianie samolotu musze samodzielnie przeniesc swoj bagaz.
Zaczalem wiec zadawac pytania po angielsku. Niezli sa ci Turcy! Na pytanie, czy mowia po angielsku, bez mrugniecia okiem, bez przerazenia na twarzy odpowiadaja YES. Czlowiek zaczyna wiec produkowac serie pytan (po angielsku) na temat bagazu - i szok. Odpowiedzi najczesciej sa: bagaz! Tam! Idz! Domowy! (tez po angielsku).

Jakos w koncu przebrnalem. Organizatorzy spotkania prosili o informacje o godzinie przylotu. Usieszylem sie wiec na lotnisku w Antalyi kiedy obok samolotu pojawil sie facet z lista nazwisk. Myslalem sobie, ze wyciagaja juz teraz uczestnikow spotkania. Niestety w autobusie oprocz kilku innych osob wygladajach mniej wiecej na studentow pojawilo sie kilka starszych pan i kilkoro dzieci. Okazalo sie, ze maja nas na liscie, bo bylismy pasazerami z bagazem. Przewiezli nas w osobnym autobusie, do innego terminala. Po odebraniu bagazu mysle sobie, ok to co teraz? Wyszedlem z lotniska - tlum oczekujach z kartkami, niestety nigdzie mojego nazwiska, nigdzie loga EDEN. Postalem objuczony przed wyjsciem, bylo juz grubo po polnocy i nikogo nie bylo. Odswiezylem w pamieci pare zdan po niemiecku i ruszylem na wypytywanie. Niestety pech chcial, ze nie bylo nikogo kompetentnego zeby udzielic odpowiedzi. W koncu natknalem sie na naganiacza taksowkowego - mowil po angielsku! Wytlumaczylem mu, gdzie musze sie dostac,

16:57, macracantorhynchus
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2